środa, 26 października 2016

Prolog

Żyła sobie w swoim małym świecie, mając niedużo zmartwień - niestety nic nie trwa wiecznie. Nie zdawała sobie z tego sprawy a gdy już ją to dotknęło było za późno na jakąkolwiek pomoc. Nikt nie mógł nic zrobić.

Hanly błędnie wierzyła w to że jeszcze kiedyś będzie sobie normalnie żyć, jak kiedyś. Historia lubi się powtarzać aczkolwiek nie w tym przypadku.

Usiadła spokojnie na krześle i szybkim ruchem przeszukała swoje kieszenie w poszukiwaniu jednej, papierowej paczki która tak dużo dla niej znaczyła.

Wyciągnęła jednego papierosa i zapalniczkę. Zwinnie przypaliła papierosa i przystąpiła do zaciągnięcia się dymem na kilka dobrych minut.

Uśmiechnęła się paląc i na chwilę odłożyła papieros aby strząchnąć zbędny popiół z drugiego końca papierosa. Popiół upadł na panele ale już tak bardzo się nie przejmowała tym że mama ją zabije. Nie tylko za przypalenie paneli ale i za to że nie rzuciła jarać.
Przypomniała sobie jak to dobrze było słyszeć jej krzyki i wrzaski jak bardzo jest niewdzięczna i okropna. Dobre czasy.

Zgasiła papierosa i wrzuciła pet do śmietnika.

Ustała obok okna i tak po prostu patrzyła się na wszystko co ukazało okno.

Mruknęła coś niezrozumiałego i odeszła od okna kierując się w stronę salonu aby chwilę potem opaść na kanapę i patrzeć się w sufit.

-Gdzie jesteś, kochany prześladowco?